Sesji nawet nie połowa, a ja jestem już wyczerpany fizycznie, psychicznie, intelektualnie i emocjonalnie. Przez to jeżdżenie na linii Lu-Kato-Krako (w najróżniejszej konfiguracji) w ciągu tygodnia jestem zły, głodny, zmęczony, niedouczony, narzekający, podirytowany i robię różne dziwne rzeczy.
Poza tym nie lubię Krakowa. Nie można się skupić na zajęciach, na nauce, bo wszędzie zabytki. A jak są zabytki, to trzeba się na nie patrzeć, bo nie można się nie patrzeć na zabytki przecież, prawda? ;-)
'Jestem najgejowszy z gejów' czy 'Wyłącz to zimne ogrzewanie' oraz powrót w czasy dzieciństwa, do lat '90, tamagochi, kartek z segregatora, gum turbo, bajek disneyowskich - tym się charakteryzował powrót busem do Lu, gdy jakaś grupa wracająca z Maroka zapełniła 3/4 busika. I tak miałem na to wszystko wyjebane. Znaczy chyba miałem, bo czułem się jak w amoku i po egzaminie z ekspertyzy sądowej mój poziom skupienia i ogarnięcia świata sięgnął zera.
A, i jakby tego było mało, to zepsuł mi sie monitor na laptopie. A żeby było ciekawiej, to skończyła mi się gwarancja :/
Świecie, zaczynasz mnie wkurwiać, wiesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz